e-czytelnia™ Wydawnictwa „e media” = literatura w internecie

e-czytelnia ` e media` - Strona główna

wersja e-czytelni™ dla urządzeń mobilnych Przejdź do treści

Internetowa czytelnia dobrym miejscem na Twój debiut literacki

Bookmark and Share

Facebook



Ewa Cielesz: z cyklu „Pani Radość” — Ogród ciotki Danuty

Komentarze» Wersja mobilna»

Ogród ciotki Danuty

W ogrodzie ciotki Danuty rosły różne rośliny. Był tam zagonek kapusty, grządki sałaty i wiele innych warzyw. Po prawej zaś stronie ogrodu rosły kwiaty. Ciotka Danuta kochała wszystkie kwiaty, dlatego bardzo dbała o tę część ogrodu. Nawet jej pieszczoch, kot Walenty, nie miał tam wstępu.

Ciotka nie lubiła symetrii, dlatego mieszała wszystkie nasiona, a wiosną oddawała je ziemi, nie zastanawiając się, gdzie wyrosną. Tym razem jednak miejsce najbliżej altanki zostawiła puste.

— Dlaczego tam tak pusto? — zastanawiali się mieszkańcy ogrodu.

— Może trawa wyrośnie? Albo bratki? W tym roku nie ma z nami bratków!

Ale ciotka Danuta miała inne plany. Następnego dnia przyniosła łopatę i konewkę, i pod altanką posadziła malutki krzaczek. Krzaczek rósł i rósł, aż zakwitł piękną, królewską różą o zapachu tak silnym, że zwabił wszystkie okoliczne pszczoły.

— Oooo! — zachwyciły się kwiaty. — Jakaż ona jest cudna!

— No? — zadarła dumnie główkę róża. — Jak wam się podobam?

— Och, jesteś prześliczna — zaszumiał cały ogród.

Odtąd róża każdego ranka budząc się, wołała:

— Potrzebuję najwięcej rosy do obmycia płatków!

I kwiaty oddawały róży swoją rosę.

— Ach, jakiż ten wiatr jest silny, połamie mnie!

I kwiaty osłaniały różę przed wiatrem, chroniły przed ulewą, otulały, gdy było jej zimno i dawały cień podczas największej spiekoty.

Ale róża wcale nie okazywała wdzięczności.

— Jestem królową kwiatów — mówiła — waszą królową. Musicie mi usługiwać. Nikt nie jest tak piękny jak ja!

Kwiaty kiwały tylko główkami i uśmiechały się tajemniczo.

Pszczoły często składały wizyty kwiatom. Przysiadały lekko i brzęczały wesoło, opowiadając, co w innych słychać ogrodach. Różę jednak omijały z daleka.

— Dlaczego nie przylecicie do mnie? Przecież jestem najpiękniejsza! — nadymała się róża.

— Z innymi można o wszystkim porozmawiać. A ty chcesz tylko, byśmy chwaliły twoją urodę — odpowiadały pszczoły. — Wolimy pogawędzić ze stokrotkami.

— Też coś! Stokrotki! Są najbrzydsze w całym ogrodzie — wydęła płatki róża.

Pewnego dnia słońce się spóźniło. Na domiar złego przykryło się pierzynką z chmurki i nie chciało ogrzewać ziemi. Odtąd rozleniwiało się coraz bardziej. Wstawało późno i wcześnie kładło się spać. Dnie były krótsze i chłodne. Liski na drzewach drżały na wietrze, usychały i zmieniał barwy. Co chwilę któryś odrywał się od drzewa, tańczył z wiatrem po ogrodzie, aż zmęczony upadał na trawę. Ciotka Danuta mówiła, że nadchodzi jesień. Kwiaty chyliły główki, opuszczały pożółkłe liście i ogród stawał się coraz bardziej smutny. Tylko stokrotki nie poddawały się jesieni. Stały dzielnie na mocnych nóżkach i podtrzymywały słaniającą się trawę. Przerażona róża zauważyła, że płatki jej zaczynają więdnąć, a liście tracą wspaniałą, soczystą zieleń. Kiedy opadł z niej pierwszy płatek, pochyliła z rezygnacją głowę.

Po południu do ogrodu przyszła ciotka Danuta. W ręku trzymała grabie. Koło niej dreptała mała dziewczynka w niebieskiej czapeczce.

— Ojej, jak smutno w tym ogrodzie. Zupełnie inaczej niż latem. Nie ma wcale kwiatów — powiedziała dziewczynka.

Róża usiłowała unieść głowę i zawołać:

— Jak to nie ma kwiatów? A ja?

Chciała zachwycić dziewczynkę, jak zwykle zachwycała wszystkich, ale niebieska czapeczka mignęła tylko koło niej, nie zatrzymując się ani na chwilę.

Ciotka Danuta grabiła liście na wielką stertę, a dziewczynka biegała po ogrodzie. Nagle pochyliła się zaskoczona. Spod listka wynurzył się drobny łepek stokrotki.

— Ach, ciociu! — zawołała. To najpiękniejsze kwiatki, jakie widziałam.

Róża zatrzęsła się tak, że reszta płatków opadła na trawę.

— Tak — uśmiechnęła się ciotka Danuta. — Stokrotki to bardzo silne kwiatki. Tak jest w przyrodzie: przychodzi wiosna i daje wszystkim jednakową świeżość, ale nie wszystkie kwiaty są takie same. Jedne są silne, inne delikatne, jeszcze inne wspaniale pachną. I wyglądają inaczej. Są żółte, czerwone, niebieskie, białe, małe i duże. Ale w każdym z nich jest coś pięknego. A jesień? Cóż. Jesień sprawia, że wszystkie stają się tylko suchymi badylami. Tak też jest z ludźmi. Życie daje nam mądrość i siłę, talent i urodę. Ważne jest, żeby najwięcej z tych darów wykorzystać. Dawać z siebie jak najwięcej. Zostawić coś po sobie. Nie warto myśleć tylko o swojej urodzie. Starość jak jesień — dla wszystkich taka sama.

© Copyright by Ewa Cielesz, 2010



[ góra ]

Komentarze

Społeczność e-czytelni na Facebooku

Rekomendacje

e-czytelnia

[ powrót ] | [ góra ]

 


 


Na tej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia. Więcej informacji na temat plików cookies znajdziesz pod adresem http://wszystkoociasteczkach.pl/ lub w sekcji „Pomoc” w menu przeglądarki internetowej.